wtorek, 1 października 2013

Rozdział 9



"Ale za jaką cenę to wszystko?"

     Życie czasem potrafi dać nam niezłego kopa w tyłek i powiedzieć "Radź sobie sam". Nie raz uparcie starałam się być silna i wychodzić na przeciw przeciwnościom losu, które ryły dziury w mojej drodze. Po śmierci mamy powiedziałam sobie, że nie będę płakać, nie będę odczuwać bólu, że stanę się silną, niezależną dziewczyną, której nie straszne są różnorakie zakręty i wyboje. Wszystko to jednak prysło niczym bańka mydlana, gdy tylko pojawił się Zayn. Wprowadził do mojego życia istny armagedon i chaos, nad czym zupełnie nie potrafiłam zapanować. Nie raz wyobrażałam sobie jakby to było wspaniale, gdybyśmy byli parą. Gdybyśmy chodzili razem na spacery trzymając się za ręce, gdyby Malik skradał mi co jakiś czas słodkie pocałunki, gdyby mnie obejmował i szeptał do ucha jak bardzo mnie kocha. Szczerze mówiąc to sama świadomość tego, że to była jedynie moja cudowna wyobraźnia i nigdy nic takiego nie będzie miało miejsca, bolało jak cholera. Ostatnio coraz bardziej nie potrafię zapanować nad swoimi emocjami i czuję się taka zdezorientowana przez zachowanie mulata. Nigdy nie potrafię zrozumieć dlaczego postępuje tak, a nie inaczej, a szczególnie gdy ma te swoje dziwne humorki. 
- Nad czym tak rozmyślasz piękna? - usłyszałam głos tuż za sobą, a po chwili na moim ramieniu znalazła się broda Louisa. Westchnęłam cichutko, zaczesując niesforny kosmyk włosów za ucho. 
- Nad chorym i niesprawiedliwym światem, który nie raz przypieprzył mi prosto w twarz - odparłam nad wyraz spokojnie, na co chłopak zachichotał cicho. Eh, nie chciałam być niemiła, czy też niegrzeczna, ale naprawdę w tej chwili marzyłam jedynie o tym, aby posiedzieć sama. Jak widać jednak Tommo miał zupełnie inne plany, bo oplótł mnie swoimi szerokimi ramionami i schował nos w moich puszystych włosach, które aż prosiły się o spotkanie ze szczotką.
- Co cię trapi maleńka? - spytał cicho, przyciskając mnie do swojej klatki piersiowej. Muszę przyznać, że z zadowoleniem wtuliłam się jeszcze bardziej w niego, gdyż na dworze było dzisiaj strasznie zimno, a ja byłam w samej piżamie. Odkąd pamiętam Lou był niczym przenośny grzejniczek. Wystarczy się tylko do niego przytulić, a ma się wrażenie, że siedzi się przy gorącym kominku, w którym bucha przyjemny ogień. 
- Mam tego wszystkiego dość - odparłam z lekkim wyrzutem w głosie. - Mam dość tych cholernych wakacji, spraw związanych ze ślubem ojca, popieprzonych humorków Zayna i tej pierdolonej Millie, która udaje taką idealną - wyrzuciłam z siebie, na co brunet zaśmiał się gardłowo, machając zrezygnowany głową.
- Oj Rivuś, Rivuś - zacmokał pod nosem, całując mnie w czubek głowy. - Nie przejmuj się tym wszystkim. Millie nie dorasta ci do pięt, a jeśli Malik tego nie zauważa, to już jego problem - stwierdził wesoło Lou, zaś ja zesztywniałam cała. Co on powiedział? 
- Co ty...? - mruknęłam bez składu, jednak brunet szybko mi przerwał, przewracając przy tym oczami.  
- Sądzisz, że tego nie widać słoneczko? Ślinisz się na sam jego widok maleńka - zaśmiał się głupkowato. Wydęłam usta w podkuwkę, czując jak na policzki wkradają mi się rumieńce. 
- Aż tak to widać? - jęknęłam zdruzgotana, chowając twarz w dłoniach. Tommo zachichotał cicho, przytakując głową. W takim razie jak, kurwa jak, Malik może tego nie zauważać?! Skoro nawet taki Lou, który zazwyczaj jest nie w temacie i o wszystkim dowiaduje się ostatni, zdążył się zorientować w sytuacji, to dlaczego cholera jasna, Zayn nic nie rozumie?!
- Wierz mi, że wczorajszy incydent nie był zbyt dyskretny - zaśmiał się perliście, na co walnęłam go mocno w ramię. Jezu, czyli to widział? O boże, czemu ja nie mogę zapaść się tak po prostu pod ziemię, albo zmaleć do mikroskopijnych rozmiarów? 
- Przestań - burknęłam zawstydzona, pozwalając aby włosy zakryły większą część mojej czerwonej twarzy. Jeny to było takie żenujące! Czemu akurat Lou musiał to zauważyć? Jak nic wypapla innym jeszcze zanim nastanie noc. Wspaniale - oh ten mój niezawodny sarkazm.
- No co ty, pulpeciku! Powinnaś się raczej cieszyć, że tak na niego działasz. Niewiele dziewczyn to potrafi, wierz mi na słowo, wkońcu jestem jego przyjacielem i wiele już widziałem - stwierdził z szerokim uśmiechem, targając swoją wielgachną dłonią, moje już i tak mocno skołtunione włosy. Prychnęłam oburzona, krzyżując ramiona na piersi. Ale za jaką cenę to wszystko? - pomyślałam z westchnieniem. 


      Podskoczyłam na kanapie, czując jak robię się blada na twarzy. W salonie panował nieprzyjemny półmrok, a wokół roznosiła się drażniąca cisza, która co chwila była przerywana przez groźne grzmoty, jakie roznosiły się za oknem. Czemu akurat teraz?! - krzyknęłam spanikowana w myślach, podciągając kolana pod brodę. Wszystkich wywiało do pobliskiego miasta na coroczny "Festiwal Fali", na który nie miałam najmniejszej ochoty iść. Wolałam zostać tutaj i pobyć trochę w samotności, aby porozmyślać nad pewnymi sprawami, jednak teraz widzę, iż był to bardzo idiotyczny pomysł. 
Pisnęłam głośno za kolejnym grzmotem, po którym nastąpiła błyskawica rozświetlająca całe pomieszczenie. Skuliłam się w sobie, słysząc jedynie jak książka, którą do tej pory dzierżyłam w rękach, z hukiem wylądowała na drewnianej podłodze. Przymknęłam mocno powieki, licząc swoje oddechy i mając naiwną nadzieję, że w czymś to pomoże.
- Błagam nie. Nie chcę - wyszeptałam łamiącym się głosem, czując jak dreszcze paraliżują całe moje ciało. Wspomnienia z tamtej nocy zaczęły zalewać mój umysł, a ja jak w transie machałam paranoicznie głową, chcąc znaleźć się jak najdalej stąd. Bałam się. Czułam jak wszystkie mięśnie napięły mi się gwałtownie, powodując brak jakiegokolwiek ruchu z mojej strony. Nawet nie dostrzegłam kiedy słone łzy zaczęły spływać po moich policzkach, skapując po brodzie prosto na moją koszulkę.
- Rivian?! - usłyszałam gdzieś z oddali czyjś pytający krzyk, jednak nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie. Nasłuchiwałam jedynie nerwowych kroków i trzaskania drzwiami, które powoli zbliżały się ku salonowi. Kolejna błyskawica przecięła niebo, a za nią rozdarł się przeraźliwy grzmot. Krzyknęłam przestraszona, mocniej zaciskając powieki. 
- Ja nie chcę - wyszeptałam żałośnie, wbijając boleśnie paznokcie w swoje odkryte ramiona.  Tak bardzo chciałabym się teraz do kogoś przytulić. Aby znalazł się przy mnie ktoś bliski, kto będzie potrafił mnie przed tym wszystkich obronić. 
- Rivian! - usłyszałam czyjś przerażony głos, a już po chwili poczułam jak ktoś obejmuje mnie swoimi szerokimi ramionami, kurczowo przyciskając do swojej klatki piersiowej. Bez namysłu wtuliłam się w swojego wybawiciela, zaciskając palce na jego szarej koszulce, która już była mokra od łez. 
- Spokojnie mała, jestem tu. Jestem przy tobie - wyszeptał miękko lekko ochrypły głos, powodujący stado motyli w moim brzuchu. Chłopak powoli gładził mnie po głowie, zjeżdżając dłonią aż na plecy, co powodowało lekkie, aczkolwiek przyjemne dreszcze. Jego ciepły, miętowy oddech drażnił czubek mojej głowy, przez co powoli uspokajałam swój oddech, co jakiś czas pochlipując cicho. 
- Nie zostawiaj mnie - wyszeptałam żałośnie, przyciskając mocniej głowę do jego piersi, aby lepiej móc słyszeć bicie jego serca. 
- Nie zostawię - zapewnił czule, całując mnie w czoło. - Nigdy - dodał  niemal niesłyszalnie, jakby nie chciał abym to usłyszała. Podniosłam minimalnie głowę patrząc się jak zaczarowana w jego ciemne tęczówki, pomieszane z odcieniem gorzkiej czekolady. Widać było w nich troskę i czułość. Wiedziałam, że jego pragnieniem było ochronienie mnie przed całym, żyjącym na tym świecie, złem. Po raz pierwszy ukazał mi swoje prawdziwe uczucia. 
Podniosłam niepewnie dłoń, przesuwając opuszkami palców po jego policzku, na którym widniał seksowny, kilkudniowy zarost. Szatyn pod wpływem mego dotyku przymknął powieki, rozchylając delikatnie swoje pełne wargi, które również prosiły się o moją uwagę. Podciągnęłam się nieco wyżej, z zafascynowaniem przyglądając się jego idealnej w każdym calu twarzy. Był jak grecki bóg - bez ani krzty skazy. 
- Przepraszam cię za to Zayn - wyszeptałam z bólem i nim zdążył otworzyć oczy, zatopiłam swoje wargi w jego, czując jak dziwny prąd przechodzi przez moje ciało. Zawładnęła mną nieopisana euforia i błogość, jednak zarazem pojawił się niepokój spowodowany moim lekkomyślnym zachowaniem. Wiedziałam, że nie powinnam, że to złe, że nasze relacje mogą się przez to popsuć, jednak tym razem zachowałam się jak kompletna egoistka i spełniłam to, o czym od dawna marzyłam. 
Poczułam jak mięśnie szatyna napięły się gwałtownie, jednak o dziwo nie odepchnął mnie. Ba! Wręcz przeciwnie, objął mnie mocno w pasie i gwałtownie przysunął mnie do siebie, zmieniając te niewinne muśnięcie ust w namiętny, pełen pożądania pocałunek. Nawet nie myślałam długo nad tym, gdy jego narząd smaku poprosił mnie o pozwolenie. Momentalnie rozchyliłam swoje usta, by po chwili nasze języki zaczęły toczyć między sobą zawziętą walkę. Wplątałam palce w jego idealnie roztrzepane włosy, na co mruknął zadowolony podnosząc mnie do góry i sadzając na sobie okrakiem. Sapnęłam prosto w jego usta, przylegając do niego całym ciałem. Pożądanie przewinęło się przeze mnie i zawładnęło kompletnie moją osobą.  Przesunęłam opuszkami palców po jego torsie, gdzie pod koszulką można było wyczuć każdy, idealnie zarysowany mięsień. Jęknęłam błogo, gdy jego zwinny język przesunął się po mojej dolnej wardze, którą po chwili zgryzł lekko. 
Już chciałam zarzucić mu ramiona na szyję, aby mieć lepszy dostęp do jego ust, gdy Malik nagle oderwał się ode mnie gwałtownie, dysząc ciężko i patrząc się na mnie pustym wzrokiem. Przełknęłam ślinę, starając się zahamować łzy, jakie zaczęły gromadzić mi się pod powiekami. Wiedziałam co oznaczało to jego ciemne spojrzenie. Żałował. Cholernie tego żałował.







Od autorki:
Nie bijcie, błagam! >.<
Tak, tak wiem. Jestem straszna, okropna, zUa...
Wybaczcie, że tyle czasu kazałam Wam czekać na nowy rozdział, ale przez ostatnie kilka tygodni miałam dość nieciekawą sytuację rodzinną, no i oczywiście do tego doszła jeszcze szkoła. Cóż w tym roku mam egzaminy, egzaminy i jeszcze raz egzaminy, tak więc 95% mojego czasu spędzam z nosem w książkach T.T
Ale te pozostałe 5% oddaję w całości Wam moje kochane! Obiecuję się zmobilizować i szybko nadrobić zaległości jakie się tutaj pojawiły ;D
Dziękuję Wam oczywiście za wszystkie komentarze, które podtrzymują mnie na każdym kroku. Jestem Wam wdzięczna i cieszę się, że podobają Wam się moje wypociny, gdyż czasem mam wrażenie, że to co piszę jest wogóle nie zrozumiałe i nie ma najmniejszego sensu ;d
Kolejna sprawa, co myślicie o rozdziale? Zaskoczone? Szczęśliwe? Zdenerwowane? Niezadowolone? Szczerze mówiąc ja mam dość mieszane uczucia, chyba z milion razy zastanawiałam się  nad tym, czy aby na pewno to dodać...

27 komentarzy:

  1. Jeeju, tak długo na to czekałam :D Pisz, pisz bo masz talent i z niecierpliwością czekam na następny rozdział :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + rozdział bardzo mi się podobał i jestem bardzo zaskoczona, ale oczywiście pozytywnie :)

      Usuń
  2. A ja to bym chciała jakąś pikantną sytuację pomiędzy Harrym a Rivian ;] Rozdział boski. Czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa ja bym chciała żeby Zayn w końcu ogarnął swój sexi tyłeczek i przyznał się w końcu, że czuje coś do Rivian!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekałam i tu taki szok. A rozdział super <3

    OdpowiedzUsuń
  5. noooo w końcu! Doczekałam się. Cudowny rozdział : *

    OdpowiedzUsuń
  6. Aww <3 to jest takie cudowne ! Tylko błagam niech on tego nie żałuje ... Ja chce żeby oni byli w takim chociaż potajemnym związku ,błagam ;'(((

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo żeby byli raazem ! Awwwwww<3
    pozdrawiam i życzę weny ;**
    ~Evixxa xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. Piszesz po prostu fantastycznie, mistrzostwo świata !!!! Uwielbiam Zayna , a Twoje opowiadanie sprawia że szaleję totalnie .

    OdpowiedzUsuń
  9. nie no takiej akcji się nie spodziewałam spać przez cb nie będę mogła ;************* piszesz lekko i świeżo fantastycznie po prostu wchodze codziennie i sprawdzam czy jest nowy rozdiał xddd wiem nienormalne ale się przyzwyczj że staje sie twoim pedofilem debilem psychofanem itp do wyboru do koloru ;**** Dzięki że piszesz ~Smiley;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu jak się ciesze że wreszcie dodałaś rozdział !!!! Wyszedł ci świetny .

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się bardzo skupić, żeby dobrać słowa w taki sposób, by całość ze sobą jakoś współgrała. Chociaż muszę się przyznać, że ten rozdział wzbudził we mnie skrajne emocje. Na samym początku podeszłam do tego 'na luzie' okej kolejna notka, pewnie po tym co działo się poprzednio żadnych rewelacji nie będzie, a tu proszę, z każdą kolejną linijką zafascynowana przybliżałam się do ekranu laptopa i chłonęłam wszystkie zapisane powyżej słowa. No i gdy było już tak idealnie, gdy myślałam, że w końcu może coś zacznie się pomiędzy nimi dziać... następuje koniec rozdziału. No okej może i jeszcze to bym zniosła, ale nie ostatnie zdania, które kompletnie wybiły mnie z pantałyku... Chaos myśli pląta mi w głowie i już widzę kilka opcji tego co może stać się dalej, więc oczywiście ja wybiorę tę najmilszą i najlepszą sytuację.
    Pozdrawiam Morgan Jade. :* puste-plotno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. W końcu znalazłam czas, by przeczytać. Musisz mi dac chwilkę, bym mogła składnie zapisać zdanie.............uda sie............. już zaraz........... a ch*j z tym!
    Rozdział jest zawalisty, ta scena z Lou, to, że każdy wie o miłości Riv do Zayna. O w dupe! Po prostu nie wiem co powiedzieć.... I pocałunek Zayna z Riv.... Coś pięknego! Ten opis.... ahh wywołuje u mnie ból brzucha. CCiekawe, co się później stanie. Będą udawali, że nic się nie stało? Oby, bo lubię, jak się droczą!
    ej,ty....... wywołałaś u mnie nadmiar kropek. nie mogę przez ciebie pozbierać myśli. A chciałam, by wyszedł dojrzały komentarz.
    Jak zwykle sie nie udaje
    Pozdrawiam i taaaaaaaaaaaaaaak bardzo czekam na nexta!
    R.
    Ps. Zapraszam na http://pamietnik-umarlej.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. jeny ten ich pocałunek *.* tylko ciekawe jak na to teraz zareaguje Zayn ;c a co do rozdziału to genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  14. O jeny!
    Zajebisty rozdział i wgl blog <3
    Już Cię kocham normalnie <3
    Od dziś, masz kolejną czytelniczkę kochanie!
    Czekam na następny rozdział!
    Ale mam ciarki.. xd hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się uzależniłam od tego opowiadania i codziennie wchodze z nadzieja za może dodałaś

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny :)) czkam na next.
    Zapraszam do mnie
    http://sometimes-i-still-need-you.blogspot.com/
    jak nie to przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudo cudo i jeszcze raz cudo ♥ Czekam na następny! Patii;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kocham to opowiadanie i proszeee dodaj w końcu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam to opowiadanie!!!!!!!!!!!!!!!!! <3
    ♥♥♥♥♥
    Kiedy kolejny rozdział kochanie? !! Nie mogę się doczekać <3 ; *!

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy next? Proszę napisz kiedy

    OdpowiedzUsuń
  21. Zarabiste. Wow, super akcja, kiedy kolejny rozdzial?
    Misia

    OdpowiedzUsuń
  22. Lynette poleciła mi tego bloga. To tak na początek... Teraz szczera opinia. Powiem tylko wow. Czytałam wczoraj do 1:50 :D Czułam się jak w innym świecie. Całość opisana tak realistycznie i choć nawinęło się kilka powtórzeń, nie zwróciłam na nie uwagi. Sam pomysł, tego, że dziewczyna zakochuje się w przyrodnim bracie, jest genialny. Oparty na Dannie i Serenie z Gossip Gilr, bądź "Darach Anioła". Chociaż podejrzewam, że sama na to wpadłaś. Niektóre teksty rozwalają system. Nie pamiętam już co, ale coś tam było o loczusiu. Albo to gotowanie. Nie no, Niall <3 hahaha :D Kocham go <3 Liam, jaki... ojprdl. Nie spodziewałabym się po nim, ale dobrze, że żałuje. No i git majonez, że do niczego nie doszło. Hazza, będący moim idolem tutaj, stoi oczywiście na piedestale obok Zayna. Nie wiem z nim powinna być Rivian. Kocha Z, to jasne, ale H. Jak zrobisz, tak mnie uszczęśliwisz. Lou z mózgiem płodu ;D So epic. Piszesz nieziemsko. A ten pocałunek, aż mi serce zwolniło. Zayn, nie spieprz tego! O Milie nie wspomne, odzwierciedla ją kolor włosów xd. W każdym razie na ślubie będzie jatka szmatka xd Proszę, dodaj rozdział jak najszybciej, bo doczekać się nie mogę. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na opowiadanie także o Zaynie. Oczywiście przewinie się przez nie reszta chłopaków. A mam aż prolog :) Pozdrawiam gorąco...
    http://all-times-enclosed-inthis-one.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. kiedy dodasz tego nexta już tak długo nie dodajesz :C smutas

    OdpowiedzUsuń