niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 16 cz.1


"Nic co naprawdę się liczy nie przychodzi łatwo"

        - To może zmiana wyglądu? - podsunął uśmiechnięty blondyn, wlepiając we mnie swoje intensywne spojrzenie. Westchnęłam cicho, zgryzając przy tym wargę.
- Wątpię, aby to w czymś pomogło - mruknęłam posępnie, zaczepiając za ucho zbłąkany kosmyk włosów. Odkąd Jason wywnioskował, że mam problem z jakimś chłopakiem, momentalnie zaczął podsuwać mi przeróżne pomysły, dzięki którym mogłabym zwrócić na siebie uwagę faceta, który tak uparcie zakorzenił się w mojej głowie. Problem polegał na tym, że tym "ktosiem" był sam Zayn, którego dość ciężko zadowolić, jak i odgadnąć czego tak naprawdę oczekuje. Taka chodząca zagadka, do której nie potrafię znaleźć nawet najmniejszych podpowiedzi. Sam mulat nie stara mi się ułatwić zadania, a nawet sprawia, że rozszyfrowanie go staje się o wiele trudniejsze niż przedtem. Nie powiem, ale z biegiem czasu robi się to coraz bardziej dołujące.
- Trudny przypadek - stwierdził zamyślony blondyn, na co uśmiechnęłam się pod nosem. Bawiło mnie, że chłopak tak bardzo przejął się moim problemem. Wkońcu równie dobrze mógłby udać, że nie widzi iż coś mnie trapi i nie marnować czasu na próby pomagania mi. Niemniej jednak utrzymuje się w przekonaniu, że jest to nadzwyczaj słodkie z jego strony. - Nie wiem co gościowi może w tobie nie odpowiadać - burknął niezadowolony. - Wiadomo, że ideałów nie ma, choć sądzę, że jeśli chodzi o ciebie, to niewiele brakuje - wyszczerzył szeroko swoje białe ząbki, na co pomachałam zrezygnowana głową. Cholerny lizus - przemknęło mi przez myśl. Zaśmiałam się cicho w duchu. - Przecież jesteś śliczna! Ubierasz się kobieco, masz błyszczące, mięciusie włoski, bez makijażu wyglądasz lepiej niż niejedna laska, a do tego twoja figura jest wręcz nienaganna! No i dochodzi jeszcze charakter...
- Figura? - powtórzyłam zamyślona. Może to o to właśnie chodzi? Przybyło mi parę kilogramów i już nie jestem dla Malika aż taka atrakcyjna! Ha! - Jesteś genialny! - pisnęłam wesoło, przytulając się mocno do zdezorientowanego przyjaciela.
- Jestem? - mruknął lekko zagubiony, co potwierdziłam kiwnięciem głowy.
- Muszę się po prostu wziąć za siebie! Poranny jogging, zdrowe odżywianie, może siłownia...? - przyłożyłam palec do brody. - I oczywiście dieta - zakomunikowałam stanowczo, na co brwi Jasona powędrowały maksymalnie ku górze.
- Błagam, powiedz że to żart.
- Wyglądam na taką, której chce się teraz żartować? - spytałam podirytowana, kładąc dłonie na biodrach. - Zapuściłam się ostatnio i muszę to teraz nadrobić - wzruszyłam beztrosko ramionami.
- Nie bardzo tylko wiem co ty masz zamiar w sobie poprawiać - westchnął ciężko. - Nie popadaj w paranoję jak te wszystkie laski, które tylko jak staną na wadze i zobaczą jeden kilogram więcej, mordują się tymi wszystkimi sucharami i wodą - mówiąc to, wykrzywił usta w znacznym grymasie. Przewróciłam oczami, klepiąc go uspokajająco po ramieniu.
- Nie martw się, nie jestem aż tak zakompleksiona - odparłam wesoło. Blondyn już nic więcej nie odpowiedział więc wywnioskowałam, iż to ja wygrałam naszą małą potyczkę.

            Trzasnęłam lekko drzwiami wejściowymi, komunikując tym samym wszystkim, iż moja skromna osoba ponownie zawitała w progi domu. Odwiesiłam swoją torebkę na drewniany kołek znajdujący na ścianie i zaczepiając za ucho kilka kosmyków włosów, które wydostały się z objęć czerwonej gumki, wkroczyłam pewnie do salonu, gdzie ku memu zaskoczeniu zastałam siedzącego Liama. Uniosłam brwi ku górze, jednak kiedy zorientowałam się, iż brunet mógł to odebrać w niezbyt przychylny sposób, szybko przykleiłam na wargi przyjazny uśmiech, kiwając do niego głową.
- Czekasz tu na coś? - spytałam nieco rozbawiona. Chłopak przeniósł na mnie swoje poważne spojrzenie, lustrując mnie dokładnie swoim wzrokiem, na koniec wymuszając sztuczny uśmiech, który sprawił, że mój żołądek wykonał kilka pokaźnych fikołków. Czemu odczuwam kłopoty?
- Dobra, lepiej mów od razu - rozkazałam, krzyżując ramiona na piersi. Payne przełknął powoli ślinę, drapiąc się niezręcznie po karku, przez co jego rozbudowana klatka piersiowa idealnie zarysowała się pod białą, niemalże przeźroczystą koszulką, w której podwinął rękawy do łokci, co muszę przyznać, wyglądało cholernie dobrze. Zmarszczyłam brwi, przyglądając się jego napiętej postawie.
- Ale niby co? - próbował nieefektowanie udać, że nie ma zielonego pojęcia o co mi chodzi. Zacisnęłam mocno usta, miażdżąc go swoim przenikliwym spojrzeniem. Czy ja naprawdę wyglądam na taką naiwną?
- Jak to co? - warknęłam. - Co się stało? W czym rzecz?
- Ja nie... - próbował coś wybąkać pod nosem, jednak przerwało mu w tym głośne trzaskanie drzwiami. Odwróciłam gwałtownie głowę w stronę schodów, skąd dochodziły głośne warknięcia i ostra wymiana zdań pomiędzy dwoma osobnikami płci męskiej. Czyżby mnie coś ominęło? Z czyiś ust ponownie wydobyło się głośne przekleństwo, po czym zapadła grobowa cisza. Z mocno bijącym sercem zrobiłam krok do przodu, chwilę później czując czyjąś ciepłą dłoń na moim nadgarstku.
- Liam, puść - odparłam poważnym tonem głosu. Zero reakcji. - Payne! - syknęłam zirytowana, próbując się wyszarpać z jego uścisku, jednak na marne. Był dwa razy większy ode mnie, a co za tym idzie, o wiele silniejszy.
- Rivian nie idź tam - niemal poprosił, patrząc się zmartwionym wzrokiem na moją zdezorientowaną twarz. Co takiego się tam działo, że brunet nie chciał mnie puścić?
- Ale ja....
- Wypierdalaj z mojego domu! - wycedził czyjś ostry głos, który przeszył na wylot moją głowę. Znałam go zbyt dobrze, żeby nie wiedzieć do kogo należał. Z mocno bijącym sercem spojrzałam się w stronę Zayna, który z zaciśniętymi pięściami kroczył wprost na nieznanego mi dotąd osobnika. Obaj z prędkością światła pokonali drewniane stopnie, stając w korytarzu, chyba nie bardzo przejmując się naszą obecnością. Napięłam swoje ciało, gdy dostrzegłam niesamowity gniew wymalowany na twarzy szatyna. Wyglądał jakby był gotów rozszarpać swojego gościa na kawałki, na koniec zakopując go w naszym ogródku z perfidnym uśmieszkiem na ustach. Wzdrygnęłam się delikatnie.
- Zayn? - odważyłam się zabrać głos, automatycznie skupiając na sobie uwagę wszystkich. Siłą wytrzymałam jego palące spojrzenie, czując jak po moim kręgosłupie przesuwa się nieprzyjemny dreszcz. Dlaczego patrzył na mnie w ten znienawidzony przeze mnie sposób? Przecież to nie ja tutaj jestem winna!
Oczywiście wraz z moimi słowami, również nieznajomy spojrzał się w moim kierunku, przyklejając na usta nieprzyjemny uśmieszek. Wygięłam twarz w geście zdegustowania, widząc jak szatyn w prowokujący sposób oblizuje swoje usta, perfidnie patrząc się prosto w moje tęczówki.
- A więc to jest ta twoja siostrzyczka, huh? - zaśmiał się złowieszczo, a srebrny kolczyk znajdujący się w jego dolnej wardze błysnął niebezpiecznie w świetle. Przełknęłam powoli ślinę, czując jak moje ciało napina się gwałtownie, wyczuwając czające się w pobliżu kłopoty. Przystąpiłam nerwowo z jednej nogi na drugą, z dokładnością przyglądając się szczęce Zayna, która z każdą sekundą zaciskała się coraz bardziej. Jeśli ten koleś wyjdzie bez żadnego dodatku w postaci siniaka, czy chociażby malutkiego poturbowania, to będzie miał cholerne szczęście.
- Wynoś się stąd skurwielu! - wycedził dziko mulat, stając na przeciw nieznajomego bruneta, zasłaniając mnie tym samym swoim postawnym ciałem. Poczułam jak dłoń Liama, która nadal znajdowała się na moim nadgarstku, zacisnęła się jeszcze mocniej, powodując tym samym nieprzyjemne drętwienie całej ręki. Syknęłam cicho, zerkając na niego przez ramię, jednak Payne całkowicie skupiony był na dwójce chłopaków, którzy mierzyli się zaciętymi spojrzeniami, zupełnie jakby chcieli rozstrzygnąć między sobą coś ważnego. Ponownie przeniosłam wzrok na Malika, który teraz stał niebezpiecznie blisko tego drugiego.
- Lepiej jej pilnuj - syknął Zaynowi w twarz, robiąc powolne kroki w tył. - Do zobaczenia mała - rzucił w moim kierunku, puszczając mi perskie oczko i szybko opuścił dom, nim szatyn zdążył się na niego rzucić. Jedyne co zrobił to wyładował swoją złość na Bóg wie czemu winnych drzwiach, które cicho zatrzeszczały od siły z jaką zetknął swoje zaciśnięte pięści z drewnianą powierzchnią. Zmarszczyłam delikatnie swoje czoło, patrząc się prosto na umięśnione plecy chłopaka.
- Kto to był? - spytałam lekko drżącym głosem, starając się pozbyć guli, jaka utworzyła się w moim gardle. - Zayn? - drążyłam dalej, gdy szatyn nie ruszył się nawet o milimetr. Widziałam jak jego ciałem wstrząsnął nagły dreszcz i nim zdążyłam się obejrzeć, stał tuż przede mną, z niesamowitą złością kryjącą się w czekoladowych oczach. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wkurzonego. Miałam wrażenie, że zaraz zacznie rzucać wszystkim po kolei, włącznie razem ze mną i Liamem.
- Po. Cholerę. Się. Odzywałaś? - wycedził wolno przez zęby, a żyły na jego szyi stały się jeszcze bardziej widoczne. Nie zdziwiłabym się gdybym miała zaraz dostać prosto w twarz, a on nawet by się tym nie przejął. - Czego żeś tu kurwa mać przylazła? Prosił cię tu ktoś?! - warknął z podwójną dawką jadu. Zesztywniałam cała, starając się zupełnie zignorować promieniujący ból, rozchodzący się po mojej klatce piersiowej. Spuściłam zaszklony wzrok, zgryzając wnętrze policzka.
- Ja chciałam...
- Co? Co takiego chciałaś? Ja pierdole, Rivian czy ty naprawdę jesteś taka głupia?! - wykrzyczał wściekle, łapiąc mnie boleśnie za nadgarstek. Syknęłam cicho, wykrzywiając usta w grymasie niezadowolenia.
- Zayn to boli - wyszeptałam. Malik prychnął jedynie, zaciskając swoje palce jeszcze bardziej na mojej piekącej skórze.
 - Gówno mnie to obchodzi - syknął dziko, szarpiąc mnie mocniej w swoją stronę. Zaskomlałam cicho, pozwalając pierwszym łzom wypłynąć na moje blade policzki.
- Malik kurwa! - warknął wściekle, siedzący do tej pory cicho, Liam. Brunet w mgnieniu oka odciągnął szatyna na bok, skanując go rozdrażnionym wzrokiem. - Panuj nad sobą idioto! Nie widzisz, że robisz jej krzywdę?!
Obaj ciężko dyszeli, mierząc się nienawistnymi spojrzeniami. Jedynie ja stałam z boku, skulona we własnych ramionach, z nieopisaną przykrością przyglądając się swojej skórze, na której widniały czerwone plamy, w postaci odciśniętych palców Zayna. Dam sobie głowę uciąć, że jutrzejszego ranka zrobią się z tego kolorowe sińce i zadrapania. Zgryzłam z całej siły swoją dolną wargę, czując szaleńcze bicie serca. Miałam wrażenie, że z dnia na dzień wypalam się coraz bardziej. Coraz więcej powstaje dziur w moim sercu, coraz częściej leżę skulona w łóżku, modląc się, aby nie nadeszło jutro. Z każdą upływającą chwilą, moje myśli zajmują pytania "Czy warto to dalej ciągnąć? Czy jest sens walczyć o kogoś, kto prawdopodobnie nigdy nie poczuje do ciebie tego samego?". Jedno jest pewne. Lepiej być dziesiątki razy ranionym przez wroga, niż raz przez kogoś, kogo się kocha.
 
 

          Trzask drzwi. Upadłam na kolana, chowając twarz w dłoniach. Znowu to zrobił. Po raz kolejny zostawił mnie samą z problemami, które powinniśmy razem przezwyciężać.
- Riv - odezwał się cicho Liam, drapiąc się niezręcznie po karku. Pociągnęłam cicho nosem, unosząc delikatnie głowę ku górze. Uśmiechnęłam się słabo i nieszczerze, nerwowo zaciskając place na kolanach.
- To... to nic. Ja naprawdę.... Nie musisz.... To nic... - gubiłam się we własnych słowach, tracąc coraz więcej łez, które skapywały na moje uda i bluzkę. Jego twarz wykrzywiła się w trosce. Chłopak powolnymi krokami podszedł do mnie, na sam koniec kucając, patrząc się prosto w moje zaszklone oczy, w których widać było nic innego tylko nieopisaną dawkę bólu, która nie pozwalała mi na oddychanie. Rozchyliłam delikatnie usta, patrząc się na niego z bezradnością wymalowaną na twarzy.
- Ja nie potrafię... Naprawdę się staram, ale nie mogę... - wyszeptałam żałośnie, na sam koniec pochlipując głośno. Brunet zastanawiał się tylko przez chwilę. Sekundę później znalazłam się w jego ciepłych ramionach, zanosząc się niekontrolowanym płaczem. Wbijałam mu mocno palce w plecy, moczyłam koszulkę własnymi łzami i chowałam twarz w jego szyi, która skropiona była przyjemnymi dla nozdrzy perfumami. Czemu to on mnie pociesza? Czemu na jego miejscu nie ma osoby, którą tak bardzo chciałabym mieć teraz przy sobie? I dlaczego jest mi tak dobrze? Co powoduje, że czuję się tak niemoralnie bezpieczna w ramionach faceta, który kilka miesięcy temu wyrządził mi porządną krzywdę?
- Ćsiii, już spokojnie - głaskał moje nieułożone włosy, opierając swoją brodę o czubek mojej głowy.  Pociągnęłam nosem, zaciskając kurczowo palce na jego białej koszulce. - Nie płacz - poprosił troskliwie, muskając opuszkami palców moje nagie ramiona, gdzie od razu pojawiła się gęsia skórka.
- Boję się - wyszeptałam. - Tak cholernie się boję Liam - powtórzyłam łapiącym się głosem, wsłuchując się w przyśpieszone bicie jego serca. On naprawdę się o mnie martwił. Troszczył się. Przymknęłam lekko powieki, chłonąc całe jego ciepło.
- Pamiętaj, że każdy napotkany człowiek się czegoś boi, coś kocha i coś stracił. Nie jesteś w tym sama - odparł przyciszonym głosem wprost do mojego ucha. Uniosłam powoli głowę, wpatrując się w jego błyszczące oczy. - Nic co naprawdę się liczy nie przychodzi łatwo. Czasem trzeba poświęcić wszystko co dobre, żeby dostać od życia to, co najlepsze - wyszeptał niemal niesłyszalnie, a jego miętowy oddech otulił moje suche wargi, które delikatnie rozchyliłam. Być może było w tym coś magicznego. Coś, dzięki czemu mogłabym to wszystko wytłumaczyć. Do teraz wmawiam sobie, że to był tylko impuls, spowodowany nagłym przypływem wielu sprzecznych emocji. Jednak mimo tego wszystkiego, nadal nie potrafię pojąć czemu zrobiłam to, co zrobiłam.
        Przesunęłam swoją dłoń po jego umięśnionym brzuchu, piąc się coraz wyżej aż do jego ramienia, na którym zacisnęłam lekko swoje drżące palce. Zadarłam głowę ku górze, z uwagą przyglądając się jego tajemniczym tęczówkom, które ani na chwile nie odwracały się od mojej twarzy. Uniosłam prawą rękę, opuszkami palców przesuwając po jego zarysowanej żuchwie, jednocześnie zsuwając się wzrokiem na jego pełne usta. Jedna chwila. Szybki, głęboki wdech. I stało się. Połączyłam nasze wargi w mocnym, pełnym napięcia pocałunku, który zawierał w sobie wszystkie, kumulujące się wewnątrz mnie emocje.

Strach.
Rozpacz.
Ból.
Tęsknota.
Niemoc.
       
        Wplątałam swoje smukłe palce w jego roztrzepane włosy, ciągnąc mocno za miękkie końcówki, czując mruczenie bruneta na swoich ustach. Nasze języki zgrały się ze sobą w idealnej harmonii, a jego dłoń z błogością pieściła moje plecy powolnymi, uspokajającymi ruchami w górę i w dół. Zbadałam palcami jego delikatny obojczyk, przesuwając je z powrotem na jego klatkę piersiową, w którą wbiłam swoje czerwone paznokcie. Liam sapnął ciężko, jednym, zwinnym ruchem podnosząc nas do pozycji pionowej. Jego ciepłe, duże dłonie odnalazły miejsce na mojej talii, by chwilę później zsunąć się niżej na moje pośladki. Jęknęłam wprost w jego rozchylone usta, gdy zacisnął mocniej swoje ręce, podnosząc mnie ku górze i oplatając moje uda wokół jego bioder. Objęłam go dłońmi wokół szyi, przysuwając do siebie jak najbliżej. Z lubością zaciągnęłam się zapachem jego kojących perfum, sapiąc cicho, gdy przycisnął moje plecy do chłodnej ściany. Przygryzłam mocno jego dolną wargę, ciągnąc ją w swoim kierunku, słysząc jego cichy syk. Chwilę później przesunęłam po niej swoim językiem, na co spotkałam się z zadowalającym pomrukiem ze strony Liama. Przymrużyłam oczy, oddając się słodkim pieszczotom bruneta, czerpiąc przyjemność z ciepłych palców chłopaka, które badały skórę pod moją koszulką, przesuwając się powolnie po moich kruchych żebrach. Słyszałam jak w pokoju mieszały się nasze niespokojne oddechy. Przyśpieszone tętna i szaleńcze bicia serc, można by wyczuć na kilometr.
Nie jestem już tak perfekcyjna jak wcześniej, nie potrafię już tak pięknie żyć, nie potrafię szczerze się śmiać. Ale jestem. Tą samą co zawsze. Tą samą, ciągle oddaną Ci osobą. I choć wiem, że to nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia - nadal kocham.


 
 

Od autorki:
Tak, tak, wiem... "Co, co, co?!"
A no to, to to, moje kochane miśki! Mieszam, mieszam, mieszam... Zagęszczam akcję, powoduję mętlik, gubię Was w rozeznaniach...
Wspominałam, że uwielbiam zaskakiwać? A no tak. I nie uwierzę żadnej z Was, jeśli któraś mi napisze "SPODZIEWAŁAM SIĘ TEGO." Otóż nie! Nie ma takiej opcji! Przecież ja sama nadal siedzę na krześle, z miną typowego bezmózga, waląc się po głowie opasłą książką od Historii, klnąc w myślach "Coś ty najlepszego wymyśliła, Hope?!". Przecież to wszystko komplikuje, huh? Jakżeby inaczej. Ale nie byłoby ciekawego opowiadania, bez pomieszania nieco w fabule, prawda? ^^
Rozdział krótki, nawet bardzo, ale to dlatego, że podzielony na dwie części. Nie chcę Was zostawiać w tak długiej niepewności, więc taki prezent ode mnie, na miłe zakończenie tygodnia ;)
Mam nadzieję, że jesteście zaskoczone pozytywnie, jednak liczę się z tym, że nie każdej z Was może przypaść do gustu taki obrót spraw. Ale spokojnie! Hope ma wszystko pod jak najlepszą kontrolą! Opanowane, poukładane, zaplanowane.
 
PS Czy robię coś nie tak? Ostatnio zauważyłam, że mam coraz mniej komentujących...
Może jakaś małą podpowiedź co jest źle? ;d
 
 

 


нσρє♥



37 komentarzy:

  1. Ale..ze...mieszasz mi we lbie dziewczyno !
    Jestem w szoku

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ale dziwny obrut sprawy chce zeby oni wkońcu byli razem i zeby zaych zrozumiał ze ona go kocha :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy kolejny rozdzial bo nie moge sie zoczekać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Matko, jak ja kocham Twoje opowiadanie! <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Extra ;3 proszee żeby Riv była z Liamem , a Zayn niech zobaczy co stracił :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mniej komentujących masz może dlatego, że to opowiadanie z początku było genialne. Nie mówię, że teraz piszesz... źle, ale jest to typowa gimbo historia. Z głównej bohaterki zrobiłaś za przeproszeniem szmatę.
    Akcja w ogóle zeszła na psy. Jak można non stop być ryczącą, niedającą sobie z niczym radę dziewczyną? Czy ona serio jest taką idiotą i fajtłapą? Z rozdziału na rozdział patrzę na to i moje oczy są coraz większe. Zaraz przeliże się z całym 1D. W KAŻDEJ notce przedstawiasz Riv jako nieporadną, słabą psychicznie kretynkę.
    To się robi żałosne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z anonimem wyżej. Opowiadanie jest naprawdę ciekawe, przedstawia coś innego, ale Rivian robi się denerwująca. Znam mnóstwo dziewczyn, ale żadna nie jest tak rozchwiana emocjonalnie. Ona chyba w każdym rozdziale płacze i cierpi przez słowa innych. Riv nie jest dzieckiem. Tak bardzo przeżywa prozaiczne sytuacje, to jak zareaguje, jak pojawi się naprawdę duży problem np w jej nowej pracy? Wg mnie powinna przestać się mazać i stać się nareszcie twardą, prawdziwą kobietą. I to jak łatwo poddaje się Zaynowi. Jakby mnie tak koleś traktował, to już dawno dostałby w twarz. To tylko moje zdanie;-) Świetnie piszesz, nie mogę się niczego przyczepić, ale błagam, niech Riv przejdzie jakąś wewnętrzą przemianę, zapisze się na boks czy coś:-D Nie chcę, żebyś potraktowała ten komentarz jako hejt. Po prostu takie mam odczucia i tyle. Powodzenia. Anka.

      Usuń
    2. Trochę się nie zgadzam bo Rivian jest wrażliwa a buzujace uczucia i brak kontroli nad Zaynem mocno na nią wpływa ale to mogloby cyć ciekawe gdyby Rivian przeszła jakąś zmiane jak pisal ktos powyzej np Liam uczy ja boksu, Harry pomaga sie pozbierac i do tego zmienia troche wyglad-taka sugestia :D wcale nie jest to jakies strasznie gimbusiarskie ja naprawde uwielbiam twoj styl i przepraszam za bledy komentarzu ale pisze z telefonu i to na szybko :/// ~Effie

      Usuń
  7. Rozdział świetny. Według mnie, nie popełniasz żadnego błędu. Oczywiście bohaterowie mogą komuś mniej czy bardziej przypaść do gustu. Niemniej jednak masz bardzo miły styl pisania lekki, składny, tylko pozazdrościć. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super! Ale ona i tak będzie z Zaynem, prawda? C: Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się szybko (: Pozdrawiam / WiKi

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham twoje opowiadania :* masz niesamowity talent i cieszę się że się Nie marnuje <3 uchhh rozdział ? Jezu nadal zbieram szczękę z podłogi Rivian - Liam-Rivian-Liam Nie wierzę zatracam się w oczekiwaniu mam na dzieje że niedługim na kolejną część spać xddd Nie będę mogła noooooo c: dobrze że wena cię nawiedza i oby tak dalej :* kckc~Effie

    OdpowiedzUsuń
  10. Najpierw Zayn potem Harry teraz Liam........ A POTEM JESZCZE NIALL I LOUIS DO KOMPLETU... To trochę pogmatwane...

    Anonim kilka komów wyżej "Zaraz przeliże się z całym 1D." właśnie o tym pomyślałam kiedy przeczytałam ten rozdział... Serio, bo taka jest prawda. Już sobie myślę oni na pewno się nie pocałują, a tu co? wielkie zdziwienie. Za bardzo mieszasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam, aby tak to wyglądało. Ten rozdział miał Was zaskoczyć i wzbudzić lekką dezorientację, jednak jak widać, większość z czytelniczek nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy, co szanuję. Być może faktycznie nie przedstawiłam tego w ciekawym świetle, jednakże mam nadzieję, że gdy przeczytacie następny rozdział, rozumiecie czemu zawarłam ten wątek z Liamem ;)

      Usuń
  11. Super! Ale... Tak jak większość pisze, jeszcze Lou i Niall i będzie komplet. Do tego te humorki.... Mam nadzieję, że nie odbierasz tego jako hejty :) Po prostu piszesz świetnie i chcemy Ci... pomóc? Nie wiem czy to można nazwać pomocą xD Ale nie ważne czy będzie z Zaynem, Liamem czy innym z chłopców (musi być Malik xD), i tak będę czytać Twoje opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Super! Ale... Tak jak większość pisze, jeszcze Lou i Niall i będzie komplet. Do tego te humorki.... Mam nadzieję, że nie odbierasz tego jako hejty :) Po prostu piszesz świetnie i chcemy Ci... pomóc? Nie wiem czy to można nazwać pomocą xD Ale nie ważne czy będzie z Zaynem, Liamem czy innym z chłopców (musi być Malik xD), i tak będę czytać Twoje opowiadanie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Ej ja myślałam, że ona go przytuli, bo ją pocieszył.... a ty BOOM!! Całują się xD serio się tego nie spodziewałam i za to Cię kocham ^^ i tak wole Zayna i Rivian całujących się xD a i wgl świetne ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki zwrot akcji :) Czekam na następny *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. to nie jest 'zagęszczanie akcji' poprostu nie masz pomysłu jak to dobrze skończyć ( co widać już od kilku rozdziałów)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hejty od anonima - takie bezcenne

      Usuń
    2. oh ty jestes taaaka personana -.-

      Usuń
    3. chodzi mi o to, że hejty czy nawet uzasadniona krytyka (której tu nie widzę) zazwyczaj dają anonimy, które boją się ujawnić. Smutne.
      A ja nie uważam sie za jakąś wysoką personę, tylko stwierdziłam, iż komentarze od anonimów są naprawdę (nie)bezcenne.

      Usuń
    4. odsyłam cię do komentarza powyżej...

      Usuń
  16. Nooo... Nie. Nie spodziewałam się tego :) Ale wiesz co? Podoba mi się to ;) Może dlatego, że Liam to moja ulubiona część 1D =)
    Cóż, teraz można tylko przypuszczać, że wpadnie Zayn i znowu namąci :P
    Czekam na nexxxt :*

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. CZEKAJ, CO?
    CO SIĘ WŁAŚNIE STAŁO?
    CZY JA JUŻ ŹLE WIDZĘ?
    RIV I LIAM SIĘ POCAŁOWALI?
    TO ZA DUŻO JAK NA MOJĄ MAŁĄ, BIEDNĄ GŁOWĘ.
    DZIĘKUJĘ, DO WIDZENIA.

    OdpowiedzUsuń
  18. Żebyś widziała teraz moją minę. Oczy to mi prawie wypadły....... nadal siedzę z otwartą buźką i nie mogę uwierzyć. Dziewczyno!
    Rozdział jest świetny!.........Nie mogę się doczekać!! ja pierdziele!
    Normalnie szok.........................<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 ; *
    Kocham Cię bardzo ;*...

    OdpowiedzUsuń
  19. No no namieszałaś dziewczyno ale wrażenia pozytywne ;* rozdział cudny i ten nie spodziewany pocałunek no po prosty świetnie :) KOCHAM KOCHAM KOCHAM <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale pisz szybciutko kochana!!! SUGERUJĘ SCENĘ ZAZDROŚCI XD I TEN POMYSŁ Z LEKCJAMI BOKSU NIENAJGORSZY !!!!! I schudnie od tego tak jak sama chciala!! Niech pokaze drugie oblicze Zaynowi!! Ze nie jest tylko przedmiotem ktory jest do ranienia!!! A on bedzie w szoku... Mrrrau opowiadanie cccuuudddnnneee!!!!!!!!!!!! Ten boks, mniamusna sugestia, a moze niech postanowi wyjechac!!! Nie no przesadzilam ale cis eykombinuj wierze w cb :*****

    OdpowiedzUsuń
  21. Riv i Liam ?! wow tego bym się nie spodziewała hahah ! genialny rozdział , a Malik niech się w końcu ogarnie idiota jeden ! ale i tak go kocham <3
    czekam na kolejny i zobaczymy jak to będzie xd
    Pozdrawiam i życzę weny ! xx

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie gniewaj się ale... ten rozdział naprawdę Ci nie wyszedł. Mam wrażenie, że skończyły Ci się już pomysły i teraz zlepisz ją jeszcze z Lou i Niall'em. To nie żadne "zagęszczanie akcji" ale bardziej no nie wiem, przetrzymanie opowiadania? Lecenie na 3 fronty naprawdę nie jest ciekawym wątkiem. Jak był tylko Harry i Zayn było ok, a teraz zrobiłaś z tej dziewczyny zdzirowatą, płaczliwą i nieporadną życiowo osobę i to jest bardzo denerwujące, uwierz :) Nie wiem czy mam zamiar czytać jeszcze to opowiadanie bo fmool coraz bardziej leci na dno. Życzę Ci powrotu weny i takich świetnych pomysłów jak miałaś na początku opowiadania :)


    P.S. Zauważyłam, iż bardzo źle reagujesz na jakąkolwiek nawet uzasadnioną krytykę, powinnaś raczej zobaczyć czy faktycznie robisz coś nie tak jak być powinno, a nie się wściekać :)
    /Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za szczery komentarz, naprawdę doceniam to. Z całą pewnością wezmę sobie do serca Twoje uwagi, bo jak widać, nieco się pogubiłam i potrzebuję pomocy kogoś, kto pomoże mi wyjść na prostą, dlatego też między innymi poprosiłam o wyjaśnienie co robię nie tak ;)
      Nie mogę jednakże zrozumieć, skąd pomysł, że źle reaguję na krytykę? "Wściekam się"? Przepraszam, ale nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek się uniosła, albo na kogoś naskoczyła z powodu wytknięcia mi jakiegoś błędu. Wkońcu sama chcę, aby mówiono mi swoje własne zdanie.

      Niemniej jednak, jeszcze raz dziękuję za szczerą opinię.

      Usuń
    2. W zasadzie nie wiem skąd mi się to wzięło, że źle reagujesz na krytykę może pomyliło mi się z jakimś innym ff, nie mam pojęcia :)

      Usuń
  23. rozdział niesamowity Geniuszko :* pisz dalej tak jak ci się podoba Wariatko ;) a i czekam na next nie słuchaj powyżej komentarzy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa konstruktywna krytyka, a co ważniejsze uzasadniona argumentami, a autorka sama zapytała co jest nie tak, raczej po to żeby się tego dowiedzieć a nie żeby każdy jej tylko słodził. Proszę więc czytaj ze zrozumieniem notki pod rozdziałem pozdrawiam /Natalia :)

      Usuń
    2. P.S. To jest moja opinia, którą mam prawo wyrazić poprzez komentarz, więc jej proszę nie podważaj bo i tak zdania nie zmienię :) /Natalia

      Usuń
  24. Suuuuper daaaaleeeeeej <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Kocham, kocham, kocham! <3 Masz talent! Cudny rozdział, czekam na kolejny. Pozdrawiam :)

    Zapraszam do mnie: http://lovehateonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń