piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 3


"Marzyłam o tym, aby móc poczuć ciepło bijące od jego ciała i te pełne wargi, które znaczyły by na mojej szyi mokre stróżki, doprowadzające do niezwykłych doznań."

    Wzięłam głęboki wdech, przekraczając próg domu, w którym będę musiała spędzić bite dwa tygodnie. Czy byłam zła? Ależ skądże znowu! Co z  tego, że owe miejsce zamieszkania należy do zboczonego Payne'a, którego nienawidzę całym sercem i teraz będę na jego łasce? Przecież to nic takiego! Pełny luz! Oh, błagam wyczujcie ten sarkazm!
Wydęłam usta w geście niezadowolenia z wielkim grymasem na twarzy przyglądając się chłopakom, którzy rzucając walizki gdzie popadnie, rozsadzili się wygodnie w dość sporym salonie, zupełne jakby byli u siebie w domu. Eh, faceci -pomyślałam, przewracając zirytowana oczami. 
-Rivuś rozchmurz się! -zaświergotał rozanielony Lou, obejmując mnie przyjacielsko ramieniem i przyciągając do siebie. -Nie martw się! Będziemy się świetnie bawić! A jeśli będziesz grzeczna to może nawet skombinuje ci jakieś procenty -ostatnie zdanie powiedział nieco ciszej poruszając zabawnie brwiami. Spojrzałam się na niego rozbawiona, machając zrezygnowana głową. Taaa już ja widzę to swoje letnie szaleństwo przy kubku z sokiem pomarańczowym, bo znając Malika to chłopak nie spuści ze mnie ani na chwilę wzroku, a co za tym idzie? Mogę jedynie pomarzyć o piciu alkoholu.
-Louis -warknął ostrzegawczo Zayn, który pojawił się obok nas zupełnie niezauważony. Wzdrygnęłam się nieznacznie widząc jego zacięty wyraz twarzy. Czy on zawsze musi taki być? Jezu wszystko bierze na poważnie.
-Wyluzuj stary, twoja ptaszyna niedługo wyleci z gniazda z jakimś seksowny...
-Wystarczy! -syknął wściekle, przerywając wypowiedź Lou, który zdziwiony zachowaniem przyjaciela, zastygł w bezruchu z rozchylonymi szeroko ustami. Zmarszczyłam mocno czoło, przenosząc zdezorientowany wzrok na napiętą twarz Malika. 
- Zayn on tylko żartował -powiedziałam cicho, starając się jakoś złagodzić obecną sytuację. Chłopak przeniósł na mnie swoje chłodne spojrzenie, powodując kompletny paraliż mojego ciała. Przełknęłam gorzką ślinę, zaciskając kurczowo palce na kancie swojej bluzki. Nigdy nie potrafiłam go zrozumieć. Był taki ciężki do rozgryzienia! Raz się uśmiechał i był szczerze rozbawiony, a już po chwili kompletnie się napina, niczym rozdrażnione zwierzę. Był zdecydowanie zbyt porywczy i nadopiekuńczy jeśli chodzi o moją osobę. Owszem cieszyłam się, że poświęca mi tyle swojej uwagi i się o mnie troszczy, jednak czasem było to zdecydowanie zbyt przytłaczające.
-Uspokój się -szepnęłam błagalnym tonem, tak aby tylko on mnie usłyszał. Jego ciemne tęczówki przeszywały mnie na wylot, jednak usilnie starałam się wytrzymać to przerażające spojrzenie, które wbijało w moje ciało tysiące sztyletów. Widziałam jak bierze kilka głębszych wdechów, a jego szczęka nieco się rozluźnia. Odetchnęłam cicho z ulgą, uśmiechając się do niego słabo. 
-Chodź -mruknął cicho, łapiąc mnie za dłoń i ciągnąc w  stronę schodów. Jak się później okazało na piętrze znajdowały się nasze sypialnie. Mój pokój był ulokowany pomiędzy Zaynem, a Niallem, z czego bardzo się cieszyłam. Bałam się, że moim sąsiadem może okazać się Liam, czego z pewnością bym nie zdzierżyła. 

Przesunęłam opuszkami palców po miękkiej pościeli, rozglądając się z zadowoleniem po pokoju, który zdecydowanie przypadł mi do gustu. Pomieszczenie było przestronne, w odcieniach pistacji i kawy. Podłogę zdobił biały, puszysty dywanik, przy oknie stało sporych rozmiarów, dwuosobowe łóżko, a zaraz przy nim niewielka komoda, gdzie rozłożyłam swoje kosmetyki. Nie obyło się również bez szafy, która już od pół godziny wypełniona była moimi rzeczami. Innymi słowy miał wszystko, czego potrzebowała zwyczajna nastolatka.
Kopnęłam nogą walizkę, która zgrabnie wślizgnęła się pod łóżko, po czym opuściłam pokój z zamiarem znalezienia chłopaków. Zmarszczyłam delikatnie czoło czując zapach spalenizny, który rozniósł się po całym parterze. Próbują nas otruć czy jak?! 
Z uniesionymi wysoko brwiami weszłam do kuchni, kaszląc cicho i zasłaniając usta dłonią. Pomieszczenie było całe zadymione, a woń jaka roznosiła się dokoła była po prostu powalająca. Zamrugałam oczami, wzdychając ciężko, gdy ujrzałam tak dobrze znaną mi burzę loków, którą posiadał jedynie jeden osobnik, znajdujący się w tym domu.
-Harry mogę wiedzieć co ty wyprawiasz? -spytałam zirytowana, otwierając na oścież okno, przez które powoli wypływały kłęby dymu, które utrudniały oddychanie. Chłopak wykrzywił usta w dość dziwnym grymasie, przyglądając się garnkowi, w którym znajdowała się...em...nie,  nie mam zielonego pojęcia co to było. Nie potrafię tego nazwać  nawet własnymi słowami. 
-Gotuję? -mruknął z goryczą, przyglądając się z niezadowoleniem naczyniu, które nadawało się teraz jedynie do wyrzucenia. 
-A ja sądziłam, że rozpoczynasz jakiś atak kulinarny na nasze życie -odparłam z ironią, dźgając go palcem między żebra. Loczek spojrzał sie na mnie tymi swoimi zielonymi oczami, mrużąc je zabawnie.
-Przypominam ci, że to nie ja prawie wysadziłem kuchnię Nialla w powietrze -stwierdził wyraźnie usatysfakcjonowany, odstawiając garnek na blat kuchenny. Wydęłam usta w podkuwkę, mierząc go rozdrażnionym spojrzeniem.
-Mieliśmy do tego nie wracać -burknęłam, zaglądając do naczynia. -Czy to przypadkiem nie zmienia koloru? -spytałam unosząc brew. Harry podążył za moim wzrokiem,marszcząc delikatnie czoło.
-Ciężko stwierdzić -mruknął, przeczesując swoje złociste loczki. Pomachałam zrezygnowana głową, wrzucając całą zawartość do worka na śmieci. Tak, oboje mieliśmy wspaniałe zdolności kulinarne, którymi nie każdy może się pochwalić. Tylko ja i Hazza potrafimy spieprzyć jajecznicę, serio. Ba! Ja nawet nie potrafię pokroić chleba!
-Widziałeś gdzieś Zayna? -spytałam unosząc brew ku górze. Loczek spojrzał się na mnie, podchodząc bliżej i łapiąc mnie w talii.
-Tak Rivian, mnie również miło ciebie widzieć. Co? Nie, ależ skądże! U mnie wszystko w porządku, dzięki, że pytasz -odparł z sarkazmem, uśmiechając się zniewalająco i pokazując urocze dołeczki w swoich policzkach, które tak bardzo uwielbiałam. 
-Oj daj spokój -mruknęłam zirytowana przewracając oczami, na co on jedynie westchnął cicho łapiąc mnie za biodra i podsadzając do góry, w wyniku czego usiadłam na kuchennym blacie, a loczek usytuował się pomiędzy moimi udami.
-Pamiętaj, że moja propozycja jest nadal aktualna -wymruczał zmysłowo tuż przy moim uchu, przygryzając delikatnie jego płatek. Zachichotałam cichutko, czując jak jego loki delikatnie łaskoczą mój policzek. Zarzuciłam mu ręce na szyję, przekręcając minimalnie głowę w bok. Przygryzłam zmysłowo swoją dolną wargę i delikatnie otarłam się swoim wrażliwym miejscem o jego podbrzusze, na co jęknął cicho, przesuwając czubkiem nosa po mojej żuchwie.
-Dziękuję ci Harry za twoją jakże kuszącą propozycję, ale jak już mówiłam wcześniej, wolę, aby rozdziewiczył mnie ktoś inny -odparłam z nutą rozbawienia w głosie, na co usłyszałam wielki zawód z jego strony. Cóż, można powiedzieć, że moja przyjaźń  z Hazzą, jest dość specyficzna. Czasem potrafimy zachowywać się jak para napalonych kochanków, choć tak naprawdę z naszej strony są to jedynie przyjacielskie gesty, co nie każdy zazwyczaj rozumie. Owszem miałam świadomość tego, że go pociągam, co można było wywnioskować po jego niecodziennej propozycji, jednak wiem, że Harry jest po prostu kobieciarzem i jeśli jakaś dziewczyna go interesuje to się z tym nie kryje, a jedynie mówi jej to prosto w twarz. Serio, czasem potrafi być taki beztroski w niektórych osobistych sprawach, że zaczynam się zastanawiać, czy z nim jest aby na pewno wszystko w  porządku.
-Jesteś strasznie uparta -mruknął niezadowolony, opierając ręce o blat po obu stronach moich bioder. Odsunął się minimalnie, aby móc swobodnie patrzeć na moją twarz. 
-Wiem, ty też -odparłam beztrosko, wzruszając ramionami i posyłając mu niewinny uśmiech. Chłopak pomachał zrezygnowany głową, odgarniając z mojej twarzy kosmyk włosów, który opadł na moje czoło. 
-Zayn pojechał jakąś godzinę temu. Od razu mówię, że nie wiem gdzie i po co, powiedział tylko, że ma coś do załatwienia i niedługo wróci -odpowiedział na moje wcześniejsze pytanie, badając moją twarz swoimi zielonymi tęczówkami. Zmarszczyłam delikatnie czoło, przygryzając nerwowo dolną wargę. Czemu nic mi nie powiedział? Co on może mieć tutaj takiego ważnego do załatwienia? 
-Hazza gdzie nasz obiad?! -krzyknął niezadowolony Niall, wbiegając  z impentem do kuchni. Jego policzki zaczęły się nadymać jakby napchał do nich masę pianek, zaś oczy świdrowały całe pomieszczenie w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby okazać się przydatne do skonsumowania. 
-W koszu -odparł beztrosko loczek, na co jego przyjaciel otworzył szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć w  jego słowa. No tak, dla niego jedzenie było świętością, tak więc nie było mowy o wyrzucaniu czegokolwiek, co można by przerzuć. 
-Jak to w koszu?! -wybuchnął histerycznie blondasek, machając dłońmi na prawo i lewo, jakby odganiał jakąś niesforną muchę. 
-Rivian je wyrzuciła -wskazał na mnie oskarżycielsko palcem, uśmiechając się przy tym wrednie. Wydęłam usta w  geście oburzenia, krzyżując ramiona na piersi.
-To nawet nie było jedzenie! To...to była jakaś nowa forma życia! -usprawiedliwiłam się szybko, widząc mordercze spojrzenie Horana. 
-Wypraszam sobie! -burknął równie obruszony Harry, zupełnie jakby był nieświadomy tego, że jeszcze kilka minut temu, cała kuchnia była spowita kłębami dymu. 
-Przez was wszyscy umrzemy z głodu! -wydarł się wściekły blondasek. Na jego policzki wpłynęły dwa, czerwone placki, które nawet w takiej odsłonie dodawały mu niesamowitego uroku. Niall należał do tego typu chłopaków, którym nie można było się oprzeć w żaden sposób. Wiele dziewczyn określało go jako "słodkiego blondaska" na co on zawsze uśmiechał się szeroko, niczym dziecko, które dostało ulubionego lizaka. 
-Co się tu dzieje?! -warknął gospodarz, wpadając wściekły do kuchni. Zmierzył wszystkich krytycznym spojrzeniem, dłużej przyglądając się mojej twarzy, na której malowało się wielkie zdegustowanie jego osobą, którego nawet nie próbowałam ukryć. Wręcz przeciwnie! Chciałam aby to zobaczył.
-Pozbawili nas obiadu! -prychnął rozdrażniony blondasek, wskazując na nas palcem, na którym widoczne były jeszcze ślady lukru, które zostały zapewne po pączku, który spożywał chłopak jakąś godzinę temu. Uniosłam brwi w geście rozbawienia, nie mogąc zrozumieć tej śmiesznej sytuacji, jaka obecnie zapanowała.
-Pieprzeni egoiści -skwitował nas kpiąco Harry, na co musiałam przygryźć wargę, aby powstrzymać śmiech, jak wkradał mi się na usta. 
-Mówiłem ci Styles, że ty plus kuchnia i gotowanie to nie najlepszy pomysł -mruknął z lekkim uśmiechem Liam, na co loczek przewrócił bezwiednie oczami. 
-Czy ktoś tu wogóle przejmuje się moimi problemami?! -krzyknął zrozpaczony Niall, głaszcząc się po burczącym brzuchu, na co pomachałam zrezygnowana głową. Jak z dzieckiem.
-Zamówię pizzę -westchnął pobłażliwie mój towarzysz, po czym puszczając mi oczko wyszedł razem z Horanem z kuchni, zostawiając mnie i Liama sam na sam. To była kurewsko niewygodna sytuacja. Muszę pamiętać, aby opieprzyć Harrego za jego bezmyślność.
-Możemy porozmawiać? -spytał z nadzieją w głosie brunet, patrząc się na mnie wyczekująco. Zmierzyłam go kpiącym spojrzeniem, zeskakując na ziemię i kierując się w stronę wyjścia.
-Nie mamy o czym Payne -syknęłam z jadem mijając go i szybko opuszczając pomieszczenie, w którym atmosfera robiła się zbyt napięta. Być może uważacie mnie za sukę bez uczuć, która interesuje się jedynie czubkiem własnego nosa. Zazwyczaj nie jestem taka. Zawsze wybaczam błędy innych, przecież to normalne, że ludzie nie zawsze postępują tak jak trzeba. Jednak ta sytuacja...Liam po prostu bardzo mnie zranił swoim zachowaniem. Nie raz starałam się go jakoś usprawiedliwić, bądź spróbować mu wybaczyć, jednak mój umysł krzyczał zupełnie co innego. Często byłam rozdarta pomiędzy tym co myślę, a tym co powinnam zrobić. Kiedy jednak wyobrażę sobie co mogłoby się stać gdyby nie Harry...
Wzdrygnęłam się na samo wspomnienie, czując jak po kręgosłupie przechodzą mi nieprzyjemne dreszcze. Chciałam zapomnieć. Tak bardzo chciałam zapomnieć o wszystkich smutkach, które powracały do mnie ze zdwojoną siłą. 

Przygryzłam delikatnie dolną wargę, poprawiając dłońmi sukienkę, która niebezpiecznie podwinęła się ku górze, ukazując zdecydowanie zbyt wiele niż powinna. Czułam jak policzki palą mnie żywym ogniem od gorącej atmosfery jaka panowała w klubie. Ledwo było czym oddychać, a ludzi wciąż przybywało. Zmierzyłam swoimi brązowymi tęczówkami twarze tańczących ludzi, którzy wyglądali jakby mieli się zaraz na siebie rzucić. Wyglądali jak wygłodniali kochankowie, którzy marzyli jedynie o tym, aby wkońcu połączyć swoje płonące ciała w jedną, pasującą całość. Również tego pragnęłam. Chciałam poczuć na sobie te silne i duże dłonie, które rozpalałyby mnie do czerwoności. Marzyłam o tym, aby móc poczuć ciepło bijące od jego ciała i te pełne wargi, które znaczyły by na mojej szyi mokre stróżki, doprowadzające do niezwykłych doznań. 
Zamiast tego jednak zmuszona byłam patrzeć jak Zayn otaczany jest przez grupkę napalonych dziewczyn, które z zadowoleniem wykorzystywały to, iż pozwala im się do siebie zbliżyć i zrobić z sobą niemal wszystko. Widziałam jak jakaś rudowłosa piękność ponętnie tańczy na jego kolanach, co chwila ocierając swoimi długimi pazurami o jego idealnie wyrzeźbiony tors, ukryty jedynie pod cienką, białą koszulką, która wspaniale opinała jego mięśnie. Bolało mnie jak cholera, a mimo to siedziałam i gapiłam się na niego jak jakaś niespełna rozumu osoba. Pierdolona masochistka -szepnął jakiś głosik w mojej głowie, na co przełknęłam gulę rosnącą w moim gardle. 
Czułam sie tam kompletnie nie na miejscu. Zewsząd otaczały mnie piękne i szczupłe dziewczyny, za którymi oglądało się wiele mężczyzn, a ja? Taka cicha, szara myszka, która siedzi przy barze i  w najlepsze użala się nad swoim losem. Jestem po prostu żałosna.
Z bólem w oczach przyglądałam się temu jak jakaś cycata blondynka pochyla się na Malikiem i zatapia swoje zachłanne wargi prosto w jego. A on? On z zaangażowaniem oddaje jej pocałunek i kompletnie poddaje się chwili. Nie wytrzymałam. Po prostu nie byłam w stanie. Po policzkach poleciały mi słone łzy, których za nic nie mogłam zatuszować. Szybko zerwałam się z krzesła, które z impentem uderzyło o podłogę, robiąc tym samym niezły zamęt. W tamtej chwili miałam gdzieś, że ludzie patrzą się na mnie zdziwieni i nieco zagubieni. Pędem weszłam na jeden z korytarzy i oparłam się o ścianę, wbijając boleśnie paznokcie w swoje odkryte ramiona.
-Rivian, wszystko w porządku? -usłyszałam  znany mi głos. Energicznie przeniosłam swój zaszklony wzrok na twarz Liama, który ledwo był w stanie ustać na równych nogach. Chwiał się na boki, a jego oczy błyszczały tajemniczymi ognikami od zawartości procentów, jaka płynęła w jego organiźmie. Przełknęłam gorzką ślinę, machając delikatnie głową.
-Nic mi nie jest -szepnęłam cicho. Przymknęłam powieki czując jak nachodzi kolejna fala bólu, wyciskając łzy z moich oczu. 
-Ej mała -mruknął spokojnie brunet, podchodząc do mnie i biorąc mnie w swoje silne ramiona. W tamtej chwili byłam tak załamana i tak spragniona czyjejś bliskości, że nie pomyślałam o konsekwencjach jakie miały zaraz nastąpić. 
Bezwiednie wtuliłam się w jego tors, powoli uspokajając się pod wpływem jego miarowego oddechu. Jego spokojny szept tuż przy moim uchu, działa na mnie niesamowicie kojąco. Wszystko nabrało obrotu o 180 stopni, gdy poczułam jak jego dłonie zjeżdżają wzdłuż mojej talii, prosto na moje biodra.
-Liam -wychrypiałam niezadowolona jego zachowaniem.
-Ciii -zbył mnie cichym szeptem, ściskając moje pośladki i przygryzając płatek mojego ucha. W tamtym momencie poczułam jak paraliż oblewa całe moje ciało. Była tu z nim sama. A on był kompletnie pijany i dwa razy większy ode mnie. 
-Liam przestań! -powtórzyłam nieco głośniej, próbując mu się wyrwać. Ten jednak mocno złapał mnie za nadgarstki i przyszpilił je do ściany ponad moją głową. 
-Skończ się kurwa wreszcie szamotać! -warknął zły, przesuwając językiem po całej długości mojej szyi, aż do podstawy szczęki. Poczułam jak oczy pieką mnie od kolejnej fali łez, jaka już zdążyła wypłynąć na moją twarz.
-Proszę cię przestań! -zero reakcji. Poczułam jak chłopak zaczyna obcałowywać mój dekolt, zasysając i przygryzając mocno moją skórę.
-Liam ja nie chcę! Przestań! Proszę cię przestań! -wydzierałam się histerycznie, dławiąc się własnymi łzami. Ten zupełnie nie zwracając na mnie uwagi uniósł moją sukienkę ku górze, odsłaniając tym samym moje koronkowe majtki, które jedynie posunęły go do dalszych działań.
-Nie martw się, będziesz sie pode mną wiła z rozkoszy i błagała o więcej -wymruczał, na co przymknęłam powieki czując obrzydzenie do jego osoby. Chłopak złapał między zęby moje majtki i już miał je pociągnąć ku dołowi kiedy poczułam jak ktoś odciąga go na bok, w wyniku czego Payne opadł na sąsiednią ścianę. Drżącymi dłońmi szybko poprawiłam sukienkę, z przerażeniem przyglądając się temu co będzie dalej.
-Rivian wszystko w  porządku? -usłyszałam zmartwiony głos. Pomachałam przecząco głową, szybko wtulając się w ramiona Harrego. 

Tylko on o mnie wtedy pamiętał. Cała reszta miała moją osobę w głębokim poważaniu, jednak nie to bolało najbardziej. Najgorsze w tym wszystkim było to, że Zayn nawet nie zauważył, że coś było nie tak. Tamtego dnia poznałam Liama i szczerze go znienawidziłam. Co innego jeśli chodzi o Hazzę. Można powiedzieć, że to właśnie wtedy nasza przyjaźń zacieśniła się na bardzo silną i nieprzerwalną więź. O tamtym wydarzeniu wiedzą tylko trzy osoby i mam nadzieję, że tak pozostanie. Wolę nawet nie myśleć co by zrobił Zayn, gdyby się o tym dowiedział. I tu nie chodzi wogóle o to, że troszczę się o bezpieczeństwo Payne'a. Bardziej martwiłam się o to jakie konsekwencje mogą być dla Malika, gdyby zrobił coś głupiego.
-No, no Zayn. Cóż za miła niespodzianka stary, widzę , że wcale nie próżnujesz! -usłyszałam rozbawiony głos Louisa, tuż przy samym wejściu. Pociągnęłam mocno nosem, po czym podążyłam za odgłosem rozmów, zupełnie nie przejmując się tym, że kilka minut temu niemal zwijałam się z bólu, pod presją wspomnień z przeszłości. Przekroczyłam próg salonu i stanęłam na przeciw mulata, zastygając w kompletnym bezruchu. Moje oczy wypełniły się falą bólu, zaś w ciało powbijało się tysiące niewidzialnych igieł. Serce momentalnie przyśpieszyło biegu, chcąc jak najdalej uciec od tego co właśnie w tej chwili widziałam.







Od autorki:
 Chciałam Wam serdecznie podziękować za miłe życzenia i z uśmiechem na twarzy powiadomię Was, iż wyjazd się udał i razem z powrotem, przyniosłam sporo weny ;)
Serio, nawet sobie nie wyobrazicie ile pomysłów naraz uroiło się w mojej głowie, gdy brałam zwykły prysznic :d
Cieszę się, iż twierdzicie, że dobrze opisuję uczucia bohaterów, gdyż cały czas nie opuszcza mnie dziwne wrażenie, że "Coś" robię nie tak, a to zdecydowanie nie ułatwia mi pisania :/
Ale cóż staram się jak mogę i z  pewnością będę ćwiczyć, aby tworzyć jeszcze lepiej.
Staram się powoli jakoś rozwijać akcję, jednak mam wrażenie, że w tym rozdziale niektóre wydarzenia są zbyt...zagmatwane i nie na miejscu. Wiecie, chodzi mi o to, że to wszystko tworzy jakiś taki wielki chaos, pozbawiony sensu. Mimo to, mogę stwierdzić, że jestem w miarę zadowolona z tego rozdziału, a miałam przy nim wiele trudności i niepewności.
Jeśli chodzi o to, co będzie się dziać podczas tych wakacji, to zdradzę Wam tyle, że będzie się zdecydowanie wiele działo, a sytuacje będą dość zaskakujące, jak i zachowania bohaterów.
W tym rozdziale dowiedzieliście się kolejnej tajemnicy jaką skrywa w sobie Rivian, mam nadzieję, że nie wyszło jak  w jakimś melodramacie 0.-
Jestem bardzo szczęśliwa z powodu tego, że mam tylu obserwatorów i wiele pozytywnych komentarzy. Mam nadzieję, że będzie tak dalej ;)




Czytasz=komentujesz
 
 
 

нσρє♥


 

14 komentarzy:

  1. To jest takie piękne! Ładnie opisane w każdej kategorii. Cudeńko!
    Ciekawe co wymyślił Zayn..
    Muszę przyznać, że polubiłam twoje opowiadanie. Nie męczę się jak czytam i nie nudzę. Z każdym zdanie dowiaduje się czegoś nowego.
    Po prostu GENIALNE !

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest takie ohhh jejku mam nadzieję, że Zayn nie przyprowadził żadnych lasek ..:DD czekam nn :**

    OdpowiedzUsuń
  3. swietne! Czekam na nn ;33

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten rozdział jest przepiękny! Ty jesteś cudowna<3
    Gdy czytałam to wspomnienie Riv idealnie wczułam się w sytuację i w głowie miałam ten obraz...super, bardzo mi się podoba! I jestem ciekawa co zobaczyła Riv..ale przypuszczam że Zayna z dziewczyną (ale to tylko moja opinia) nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Ubóstwiam Cię, wiesz? : *

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham cię jesteś nie zastąpiona

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne czekam na następny ;** Patii

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam.
    Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger ; )
    Więcej informacji znajdziesz na: http://niewierne-uczucia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział :* piszesz pięknie kochana. Kiedy następny oby jak najszybciej :* // natka

    OdpowiedzUsuń
  9. Po prostu cie kocham. Nic dodać nic ująć. :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. kochamkochamkocham *.* świetne <3 kiedy nn ? <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Piszesz świetnie ale jedyny minus to to że trzeba tak dlugo czekać :-( :'( dodawaj częściej proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie na siłę wcale nie jest lepsze, wiem coś o tym. Inni piszą szybko, a innym zajmuje to więcej czasu. Moim zdaniem warto poczekać

      Usuń
  12. Super! Zapraszam do mnie : http://fanfiction-ann.blogspot.com/ Liczę, że wpadniesz ;)

    OdpowiedzUsuń